January 1, 2013

NOWY ROK

Cudownego roku, szczęśliwej trzynastki, niezawodnej intuicji, która wskaże Wam najlepszą dla Was drogę i wielkiej pasji we wszystkich aspektach życia (w kuchni, miłości, pracy...). Dbajcie o zdrowie, aby nie mieć żadnych ograniczeń, poza własną wyobraźnią. :)

Podobno jak zaczniemy rok, taki będzie do końca. Patrząc na mój pierwszy dzisiejszy widok, czuję, że przełamię fatum trzynastki.

PARYŻ 1.1.2013 by Margotka

December 26, 2012

ŚWIĘTA ŚWIĘTA I PO ŚWIĘTACH – lepiej późno niż później

Mój blog prawie zamarł. Praca wciągnęła mnie tak samo jak kiedyś gotowanie i fotografowanie.
Na wszystko jest czas. Idę teraz za intuicją i na razie mnie nie zawodzi.
Po Berlinie wylądowałam na 4 dni w domu. W tym czasie upiekłam 4 chleby, 4 makowce, zrobiłam ulubioną zupę grzybową mojej Mamy, rybę w domowej wędzarni, kompot z suszu z kardamonem, goździkami i anyżem. Spędziłam kameralną Wigilię z bardzo skromnym menu, na przekór polskiej tradycji, a jakże! Obejrzałam film, który najlepiej nastraja mnie na święta "To właśnie miłość" (Love Actually).
A wczoraj spakowałam walizkę i poleciałam dalej w świat. Kierunek Paryż. Jest pięknie. Na Place de la Concorde znów stoi wielkie koło całe w białych światłach. Wprawdzie znów będę dużo pracować, ale spróbuję odwiedzić wieczorem Boulevard Haussman i sprawdzić małe teatrzyki dla dzieci na wystawach Galerie Lafayette i Le Printemps. Mieszkam w sercu Saint Germain des Pres. Mam pod nosem Pierre'a Marcolini i Gerarda Mulot. Nie znam drugiego miasta tak pięknego jak Paryż. La vie est belle. Czego i Wam życzę. Spokojnych poświąt :) Lepiej późno niź później.

Ponieważ na emigracji nie mam za bardzo czasu na ślęczenie w kuchni, wymyślam ciasta szybkie i łatwe. Wypróbowałam pierwszy raz gotową masę makową. Miła niespodzianka. Wystarczy ją lekko podkoloryzować pomarańczową nutą. Przepis dla tych co pościli całe święta i nie mają jeszcze dosyć słodyczy :)

MAKOWIEC EKSPRESOWY
(przepis własny)

Porcja na 4 średnie makowce
ciasto drożdżowe:
4 jaja (całe)
130 g cukru
100 ml śmietanki kremówki 30%
150 ml mleka
6 g suszonych drożdży
130 g masła
650 g mąki pszennej

• jaja utrzeć z cukrem
• droższe rozpuścić w ciepławym mleku i śmietance
• dolać do jajek z cukrem
• dodać mąkę i wyrobić ciasto
• dodać roztopione masło i ręką delikatnie wgnieść je w ciasto
• odstawić pod szmatką do wyrośnięcia

2 puszki masy makowej z bakaliami
1 paczka skórki pomarańczowej
garść rodzynek 
likier pomarańczowy

• rodzynki zalać likierem pomarańczowym i podgrzać - odstawić żeby nasiąknęły likierem
• masę makową wymieszać ze skórką pomarańczową i rodzynkami
• wyrośnięte ciasto podzielić na 4 części (mniej więcej jedna garść na 1 makowiec) - mnie zostało jeszcze ciasta na 4 małe drożdżówki z serem.
• podsypać mąką i rozwałkować (ja robię ciasto bardzo cienkie)
• rozłożyć masę na cieście, zawinąć trzy boki do środka i zwinąć dość ściśle
• makowce wyłożyć na papier do pieczenia w keksówkach, żeby się za bardzo nie rozlazły, zawsze zawiniętą stroną na dół (mniejsza szansa, że się otworzą)
• wierz smaruje jajkiem z mlekiem
• piec ok 45 minut w 180 stopniach na termoobiegu
A dla tych, którzy nie uznają półśrodków, mój stary ulubiony przepis na rogale z białego maku i marcepanu.
A bientot!

November 17, 2012

CHLEB CYTRYNOWO-ŻURAWINOWY

Copyright • Margotka • ILLUCUCINA
W ciągu miesiąca moje życie stanęło do góry nogami. Zupełnie niespodziewanie trafiłam na kilka miesięcy do Berlina. Nagła przeprowadzka i nowa praca sprawiły, że zaległości są coraz większe.
Międzynarodowe święto chleba dawno za nami. Zamiast relacji z paryskiego Salon du Chocolat, chleb, który wymyśliłam właściwie od zera, właśnie w Święto Chleba. To jednak dowód na to, że inspiracje mogą przyjść z kierunku zupełnie nietypowego. Długo szukałam tematu dla chleba, który będzie zupełnie inny niż wszystko co do tej pory jadłam. Tym razem zaczęło się od kosmetyku: cytrynowo–żurawinowy scrub cukrowy Pat&Rub. Co może się stać w kuchni po wyjściu z łazienki :)

CHLEB CYTRYNOWY Z ŻURAWINĄ I JOGURTEM
przepis własny

70 g czynnego zakwasu (użyłam żytniego, ale może lepszy będzie pszenny)
450 g mąki special pizza Napoli (można zastąpić pszenną chlebową)
300 g mąki pszennej
18 g soli
180 g jogurtu naturalnego
120 g mleka
250 g ciepławej wody
4 g suszonych drożdży
skórka z jednej dużej cytryny
70 g miodu
100 g suszonej żurawiny


• składniki dokładnie wymieszać
• odstawić pod przykryciem na pół godziny
• przełożyć na blat wysypany mąką
• uformować bochenek jak na zdjęciu (składamy 4 strony do środka, odwracamy do góry nogami, formujemy okrągły bochenek)
• bochenek przekładamy do koszyka lub garnka podobnego gabarytami do tego w którym będziemy piec chleb*
• naczynie powinno być na tyle głębokie, żeby móc garnek przykryć – gwarantuje to ładne wyrastanie
Copyright • Margotka • ILLUCUCINA
 
• gdy chleb wyrośnie przekładamy chleb z papierem do żeliwnego garnka nagrzanego do 250 C (ok. 20 minut w piekarniku)
• wierzch można naciąć na wierzchu na przykład w kratkę
• chleb w moim piekarniku piecze się ok 50 minut w 230 stopniach (w garnku żeliwnym z przykrywką)
* od dawna wykładam naczynie do wyrastania papierem do pieczenia, tak aby móc łagodnie przełożyć wyrośnięty chleb do nagrzanego garnka
Copyright • Margotka • ILLUCUCINA
Chleb jest najlepszy pierwszego dnia z masłem i konfiturą pomarańczową lub figową.
Copyright • Margotka • ILLUCUCINA
Można go też upiec w dwóch keksówkach. Wówczas, pieczemy go ok 35-40 minut w 230 C.

Przeglądając kilka blogów w Międzynarodowe Święto Chleba, najbardziej zaskoczyła mnie znowu Monika (i czuję, że dopiero się rozkręca:). Przy jej chlebie konopnym, ja wyglądam jak konserwatysta roku :) 

A tutaj moja inspiracja Made in Poland ;) 
Copyright • Margotka • ILLUCUCINA

October 29, 2012

JESIENNY PARYŻ

Copyright • Margotka • ILLUCUCINA
Copyright • Margotka • ILLUCUCINA
Przełom października i listopada nie jest najlepszym momentem na podróże do Paryża jeśli lubi się chodzić godzinami po mieście i nie ma się wielkich chęci na zakupy. Choć jesień dopiero się tu rozwija, temperatury znacznie spadły i budżet na herbaty i "prąd" znacznie wzrastają o tej porze roku :) Jest to jednak znakomity moment dla miłośników fotografii. W Paryżu właśnie rozpoczął się Miesiąc Fotografii, w ramach którego sporo ciekawych wystaw, a nawet kilka polskich akcentów: wystawa "Polskia Fotografia w Paryżu i na Świecie", Bogdan Konopka, Gabriela Morawetz, Ryszard Horowitz i wiele ciekawych wystaw ze świata. W Europejskim Domu Fotografii już można obejrzeć  wystawę Claude'a Nori "Fotograf i wydawca". Szczególnie część jego fotografii jest godna polecenia. Tematem jest szczęście, wyzwanie, które autor podejmuje niejako z przekory wobec tego jak łatwo uchwycić jest brzydotę, mizerię i tragedię. W drugiej sali – prace fotografów związanych z legendarnym CONTREJOUR, wydawnictwem, które odkryło i promowało fotografów takich jak: Bernard Plossu, Mario Giacomelli, Sebastiao Salgado.
W tym samym miejscu można obejrzeć wystawę Alice Springs, czyli żony Helmuta Newtona.

Największym wydarzeniem jest jednak wystawa Edwarda Hoppera.
Copyright • Margotka • ILLUCUCINA
Bardzo imponująca. Świetną rekomendacją jest artykuł w aktualnym Air France Magazine (str. 18-19) – do przeczytania również online.  Na wystawie zobaczymy nie tylko obrazy Hoppera, ale również jego wielkie inspiracje: obrazy Degas i projekcje fotografii Atgeta. Na końcu wystawy prace fotografa – Philip-Lorca diCorcia. Bardzo godne uwagi. Piękna praca ze światłem i przemyślana kompozycja.

Po wystawach zawsze warto kupić makaroniki lub choćby pain au chocolat - pistache w LA DUREE
Copyright • Margotka • ILLUCUCINA
Lub pójść do dzielnicy łacińskiej na słone naleśniki...
Copyright • Margotka • ILLUCUCINA
Oczywiście wizyta u Gerarda Mulot obowiązkowa (moje ulubione bagietki na zakwasie i parę niezłych ciastek).

Poprzednie wpisy związane z Paryżem znajdziecie tutaj.  Niestety moja ulubiona restauracja L'Annexe de Montmartre została przejęta przez dwie dziewczyny. Ceny ani dania nie przypominają już tych u dwóch uroczych chłopaków... Strona internetowa też już nie zachęca. Czas na nowe odkrycia...
Copyright • Margotka • ILLUCUCINA
Copyright • Margotka • ILLUCUCINA
Copyright • Margotka • ILLUCUCINA

October 23, 2012

GULASZ Z JAGNIĘCINY Z CIEMNYM PIWEM

Nie wyrabiam się zupełnie. Mam ok. 3000 niewywołanych zdjęć. Zanim je wezmę na warsztat będzie zima. Dlatego bez zbędnego komentarza, relacja z zaległych warsztatów z Tomkiem Jakubiakiem (podobno znanym kucharzem z tv – ja nie znam za bardzo, bo telewizora nie posiadam :)  i Maciejem Chołdrychem – sensorykiem i trenerem piwnym. Organizatorem warsztatów był producent piwa Książęce.

Warsztaty odbyły się w SmArt Studio przy ul. Hożej w Warszawie. Nawet nie wiedziałam o jego istnieniu. Świetny klimat i duża fotogeniczność.  


Piwo jest u mnie na jednym z ostatnich miejsc napojów bardziej lub mniej rozluźniających. W miarę dojrzewania oswajam się powoli z piwem pszenicznym, szczególnie w upały, które minęły na czas jakiś, zapewne dłuższy niż krótszy. Do piw innych niż pszeniczne nie przekonałam się nadal. Od dziecka nie lubię goryczy, pszeniczne na szczęście jej nie ma za wiele.
Czego się dowiedziałam o tym gatunku...
Na przykład, tego że piwo po "kręceniu szklanką" przez ok. 20 sekund odkrywa przed nami wyraźnie wyczuwalne nuty zapachowe (np. cytrusy). Że pszeniczne pieni się bardzo, bo pszenica ma inny układ białek. Że nadaje się świetnie do wędzonych przystawek (np. sera wędzonego). Ja zawsze lubiłam je do ostrych potraw, acz znawca polecał do nich Lagera Czerwonego. Ot niespodzianka. Również temperatury serwowania piwa różnią się w zależności od gatunku. Najchłodniejsze podaje się piwo pszeniczne: ok. 1,4 st. C, Czerwony Lager 2,5 st C, a najmniej schłodzone piwo ciemne: 4,7 st C.

To ostatnie piwo interesowało mnie jednak w zupełnie innych celach niż gaszenie pragnienia. Jednym z moich ulubionych ciast jest piernikowa babka na Guinessie. Jadłam ją w kilku wydaniach zrobioną przez Liskę.  Z pewnością wypróbuję Ciemne Łagodne w tym przepisie. Chyba, że ktoś zrobi to przede mną i podzieli się doświadczeniem.

Po degustacji płynów zaczęło się ostre gotowanie według przepisów Tomka Jakubiaka. Ile osób tyle potraw. Zdecydowanie za dużo. Ani nie dało się wszystkiego spróbować, ani podpatrzeć co gotują inni. Wybrałam sobie na warsztat gulasz jagnięcy duszony w ciemnym piwie z dodatkiem ziaren kawy. To był pierwszy wykonany gulasz w moim życiu. Mięsa wolę zdecydowanie w krótkiej obróbce termicznej. Smak był ciekawy. Gorycz piwa trochę mi przekadzała, ale dla osób na ten smak mało wrażliwych, potrawa godna polecenia, choć najmniej fotogeniczna.:) Przepis znajdziecie na załączonym filmie.


October 11, 2012

MALINA • WERBENA • PRASÓWKA czyli jak przetrwać zimno

Rozpieszczona polską wiosną i latem, a nawet kawałkiem jesieni, z trudem przystosowuję się do jesiennych temperatur. Choć widoki powalają na kolana, zdecydowanie wolę kiedy mi za gorąco niż za zimno.

Robię więc przetwory rozgrzewające, głównie nalewki, w celach leczniczych i prewencyjnych oczywiście. Na patelnie dostały się też maliny. Ponieważ zawsze lubię coś dodać, tym razem poszłam w moje ulubione zioło: werbenę cytrynową. Wyhodowałam ją sama z małej sadzonki kupionej w szkółce. W poprzednich sezonach bez problemu była dostępna u Państwa Jabłońskich, o których można przeczytać w najnowszym numerze FOOD&FRIENDS. Dla mieszkańców Francji, zdobycie werbeny nie powinno być trudne.  Tam jest tak popularna jak nasza melisa.

Mam jeszcze zaległy numer Jamiego. Temat przewodni to też lekarstwo na zimno: WE LOVE CURRY czyli wszystko o kuchni indyjskiej i jej wpływach na kuchnię angielską (Jamie's classics wirh a spicy twist). Ten numer jest bardzo dla mnie ;)

MALINY Z WERBENĄ
(przepis własny)

500 g malin
70-100 g cukru trzcinowego (w zależności od słodkości malin)
kilka kropel soku z limonki (dozować na smak)
4 gałązki werbeny cytrynowej

• maliny poddusić na patelni z cukrem przez ok. 10 minut
• dodać całe gałęzie werbeny (ok. 20-25 cm) i dusić na bardzo małym ogniu
• odstawić na godzinę, żeby było więcej aromatu
• po godzinie usunąć gałęzie werbeny
• w razie potrzeby dodać odrobinę soku z limonki
• zagotować i przełożyć do wyparzonych słoików
• zakręcić natychmiast i obrócić do dołu wieczkiem
• po 30 minutach można słoiki postawić normalnie i powinny być prawidłowo zawekowane :)

Podaję do lodów lub wyjadam łyżką.

Ciepła życzę.

October 7, 2012

ZGRANY DUET JESIENNY - GRZYBY W ŚMIETANIE Z PUREE Z ŻÓŁTYCH ZIEMNIAKÓW

Po dwutygodniowych wojażach wróciłam do mojej kuchni. Moja ulica zupełnie nie przypomina tej sprzed wyjazdu. Kolorów więcej niż w Bieszczadach. Zanim napiszę relację z wyprawy, po wyjątkowo udanej wizycie na targu, ulubiony duet jesienny:
Podgrzybki w śmietanie z puree z ziemniaków (koniecznie żółtych).
Kiedy niedawno odwiedziłam moje rodzinne miasto, zobaczyłam, że w miejscowych warzywniakach nikt nie sprzedaje IRGI... bezdusznej i białej. Wyraziwszy swój zachwyt nad innymi odmianami ziemniaka o żółtym kolorze, sprzedawca z grymasem burknął: "Irga? Pani – to tylko Warszawa jada!" I miał on rację. Irga jest królową warszawskich bazarów i warzywniaków. Z trudem znajduję na moim targu Lorda czy Bryzę. Dziś się udało i jest mój jesienny obiad idealny.

PODGRZYBKI W ŚMIETANIE Z PUREE ZIEMNIACZANYM

GRZYBY
łyżka masła, pół łyżki oleju słonecznikowego lub z pestek winogron
0.3 kg podgrzybków najlepiej niedużych
150 g śmietany 18% kwaśnej
pół pęczka natki pietruszki
1 cebula
sól

• grzyby oczyścić
• na patelni rozgrzać masło z olejem
• cebulę pokroić w kostkęi podsmażyć na złoto
• dodać grzyby pokrojone w ćwiartki
• posolić i dodać tymianek i dusić ok. 10-15 minut
• gdy będą miękkie dodać śmietanę, zamieszać i lekko podgrzać
• podawać z natką pietruszki

ZIEMNIAKI
0,5 kg ziemniaków (koniecznie żółtych :)
50 g śmietany 18% kwaśnej
pół łyżeczki tymianku
pół pęczka  koperku
pół łyżki masła
sól

• obrane ziemniaki obrać i pokroić w kostkę
• zagotować w osolonej wodzie
• odcedzić
• zagnieść ze śmietaną i masłem
• podawać z koperkiem... i grzybami :)

Czasem kombinowanie w kuchni jest niepotrzebne. Szczególnie jesienią ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popular Posts