Showing posts with label Paris. Show all posts
Showing posts with label Paris. Show all posts

October 28, 2015

TARTELETKI Z KREMEM BAZYLIOWYM I KARMELIZOWANĄ MORELĄ CZYLI JAK NAUCZYĆ SIĘ GOTOWAĆ NA PARYSKICH TARGACH

Od kiedy moim domem coraz częściej jest Paryż niż Warszawa przemierzam okoliczne targi w poszukiwaniu banalnych polskich warzyw (buraków z botwinką i nie uwierzycie: pietruszki). Ze wszystkich polskich smaków najbardziej brakuje mi tutaj ogórków kiszonych i włoszczyzny. Pietruszka jest tutaj warzywem dość archaicznym i zaczyna pojawiać się w menu paryskich restauracji w postaci pure jako ciekawostka porównywalna do topinamburu.
Chodząc po targach trafiłam kilka miesięcy temu na "stragan" przy którym gotowali przechodnie. Zapytałam czy mogę dołączyć, lał deszcz, były wolne miejsca. W pół godziny przygotowałyśmy absolutnie obłędny deser, który spokojnie można zrobić w domu. Podawałam go wielokrotnie pomijając truskawkowy sos. Połączenie bazylii i moreli jest świetne. Dzięki temu zaczęłam dodawać bazylię do innych owoców np. do mango smoothie

Podaję przepis oryginalny, który znajdziecie w języku francuskim na stronie La Fédération Française de Cuisine®. Organizują oni tematyczne kursy gotowania dla amatorów na paryskich targach. Terminy kursów można śledzić pod tym linkiem. Kursy są bezpłatne. Ich ogromną zaletą jest atmosfera. Gotuje się na oczach przechodniów i bywa naprawdę zabawnie.

TARTELETKI Z KREMEM BAZYLIOWYM, KARMELIZOWANĄ MORELĄ I TRUSKAWKOWYM SOSEM
(przepis autorstwa Arnaud Dauvergne)
dla 10/12 osób

KRUCHE TARTELETKI MIGDAŁOWE
  • 70 g mąki pszennej
  • 70 g tartych migdałów
  • 125 g miękkiego masła
  • 70 g cukru
  • pół roztrzepanego jajka 
  • szczypta soli
– wymieszać wszystkie składniki, uformować kulę i włożyć do lodówki na ok. 30 minut. 
– rozwałkować ciasto (posypując odrobiną mąki)
– wyciąć okrągłe ciasteczka (szklanką lub metalowymi krążkami)
– upiec na papierze do pieczenia w temperaturze 180°C przez ok. 10-12 minut.
– ostudzić


SOS TRUSKAWKOWY (opcjonalnie)
  • 125 g truskawek
  • 40 g drobnego cukru
  • 5 dużych listków bazylii
– truskawki umyć z szypułkami
– usunąć szypułki, truskawki dusić w garnku z cukrem przez ok 2-3 minuty w średniej temparaturze
– dodać bazylię po zdjęciu z ognia (płyty)
– ostudzić
– zmiksować
KARMELIZOWANE MORELE:
  • 10 dojrzałych moreli
  • 80 g drobnego cukru
  • odrobina wody szczypta soli (w przepisie kwiat soli = fleur de sel)
– morele umyć i przeciąć na pół usuwając pestkę
– na patelni podgrzać cukier z odrobiną wody, poczekać aż zrobi się karmel (dość wysoka temperatura)
– na karmelu ułożyć morele od strony miąższu i zmniejszyć ogień
– dusić pod przykrywką ok. 5 minut, potem obrócić morele i karmelizować kolejne 5 minut
– odstawić do ostudzenia


KREM MASCARPONE Z BAZYLIĄ:
  • 125 g serka mascarpone
  • 60 g cukru pudru
  • 5 dużyć listków bazylii
  • 200 ml śmietanki 30%
  • kilka listków bazylii do przybrania
– ubić śmietanę z mascarpone i cukrem na gęsty krem
– dodać bardzo drobno posiekaną bazylię
– przełożyć do rękawa cukierniczego z otworem bez wzorków ;)
– na talerzu ułożyć tarteletkę migdałową (musi być całkowicie ostudzona, żeby krem nie spłynął)
– wycisnąć porcję kremu
– ułożyć morelę z odrobiną karmelu
– wycisnąć małą łezkę kremu

– przybrać bazylią
– talerz przybrać sosem truskawkowym (moim zdaniem deser broni się bez niego)


January 6, 2015

GALETTE DES ROIS czyli jak zostać królową w święto Trzech Króli

Dokładnie rok temu pisałam o tradycji galette des rois nie mając jeszcze wtedy odwagi na własny przepis.
A jednak... jest! I to nie tradycyjny, bo zamiast rumu - skórka cytrynowa.
Na zrobienie tego tradycyjnego wypieku francuskiego potrzeba maksymalnie godziny. Czas start. Zdążycie jeszcze na kolację. Tego ciasta nie da się zepsuć. Można je tylko przypalić :)

GALETTE DES ROIS ZE SKÓRKĄ CYTRYNOWĄ
(przepis własny)

• 2 okrągłe płaty francuskiego ciasta na maśle
• 100g miękkiego masła
• 100g cukru (użyłam drobnego trzcinowego)
• 2 jajka
• 125g tartych migdałów
• drobno utarta skórka  z jednej cytryny
• 3 krople olejku cytrynowego
• 2 łyżki limoncello (opcjonalnie)
• żółtko do posmarowania ciasta (opcjonalnie)

– masło zmiksować z cukrem
– dodać jajka i dalej miksować
– dodać migdały, olejek i limoncello
– na końcu do masy dodać skórkę z cytryny i wymieszać szpatułką
– nagrzać piekarnik do 200 stopni (najlepiej włączyć go przed rozpoczęciem pracy)
– jedną porcję ciasta rozłożyć na blasze razem z papierem do pieczenia
– równomiernie rozprowadzić masę zostawiając margines na sklejenie brzegów
– ułożyć figurkę (la fève) lub dwie: dla króla i królowej
– przykryć całość drugim płatem ciasta (delikatnie go rozciągnęłam, żeby przykrył masę)
– dokładnie skleić brzegi, można zawinąć, a potem naciąć co ok. 1 cm nożyczkami
– wierzch można przystroić lekko nacinając ciasto nożem
– posmarować żółtkiem (ja tego nie zrobiłam, bojąc się, że się przypali)
– piec w 200 stopniach ok. 20-25 minut
– podawać ciepłe

Tradycją jest to, że jedna osoba (najczęściej najmłodsza) wchodzi pod stół i mówi, która część galette jest dla kogo. Kto trafi na figurkę, zostanie ukoronowany, choćby na ten wieczór.

Szykuję suknię i czekam na gości. A wieczorem mam zamiar zostać królową.





October 22, 2014

TARTA Z GRUSZKĄ, KOZIM SEREM I TYMIANKIEM

Od dwóch lat jestem w ciągłej podróży. Zmieniam kuchnie i przystosowuję moje menu do czasu, budżetów, dostępności składników i sprzętu, wielkości kuchni i o zgrozo! narodowych uprzedzeń gości. I proszę mi wierzyć, Francuzi są absolutnie w czołówce zamknięcia na nowości. Mina Francuzek na widok chłodnika, jest nie tyle bezcenna, co świadczy o ich wielkim przywiązaniu do tradycji. Francuska kultura kulinarna, choć wielka i piękna, buraka nie lubi i nie ceni. Burak surowy w sklepach nie występuje, podobnie jak pietruszka (choć tę udało mi się kupić kilka razy na targu). Chłodnik, który robię na obczyźnie z buraków na parze, mimo  nieufnych min najczęściej zostaje pochłonięty do ostatniej kropli i uznany za dobrą alternatywę dla gaspacho. Konfitura morelowa z cytrynowym tymiankiem nie zyskała uznania, ale kontynuuję dalej walkę z francuskim sceptyzmem kulinarnym droga pokojową (na pozostałe nie tracę czasu!).

Wrzesień tego roku rozkochał w Paryżu chyba nawet tych, których to miasto męczy. Brzegi Sekwany tętniły życiem, a czas pikników nie minął. Najlepszym miejscem w moim rankingu nadal są stoły przygotowane przez miasto, tuż za Pont des Invalides idąc od centrum rive gauche (po stronie odwrotnej niż Louvre :)  w kierunku wieży Eiffle'a. Jest październik i te nadal stoją.

Liczba pikników w tym roku stała się wyzwaniem na dania przenośne. Zaczęłam wymyślać tarty jedną za drugą. I wbrew zasadzie "save the best for last" zaczynam maraton przepisów na tarty od tej, którą polubiłam najbardziej.

TARTA Z GRUSZKĄ, KOZIM SEREM I TYMIANKIEM
(przepis własny)

• ciasto kruche na maśle (gdy jestem we Francji kupuję zawsze pâte brisée pur beurre)
• 200 g serka koziego typu Chavroux lub serka do smarowania (lżejszego niż Philadephia - zarówno w Polsce jak i we Francji są dostępne -  fromage a tartiner)
• 3 średnie jajka
• 200 ml mleka
• 50 ml śmietanki (18-30%)
• 1 dojrzała aromatyczna gruszka
• 100 g rolady koziej dojrzewającej - im twardszy środek tym lepiej (mniej dojrzała), chyba, że ktoś jest amatorem bardzo ostrych serów
• łyżeczka świeżego tymianku lub pół łyżeczki suszonego
• sól

- ciasto wykładam na formę do tart (ok 30 cm), nakłuwam widelcem i zapiekam ok. 15 minut (180C) przykrytą papierem do pieczenia i z kulkami ceramicznymi - wcześniej ciasto nakłuwam widelcem 


- mleko, ser do smarowania, śmietankę, sól, tymianek i jajka mieszam, aż uzyskam jednolitą konsystencję
- wylewam bazę tarty na podpieczone ciasto i układam na przemian plastry rolady koziej i pokrojoną gruszkę
- piekę jeszcze ok. 20 minut aż masa się zetnie. 

Czasem zdarza mi się, że jeden  z gości nie lubi ostrego koziego sera. Zastępuję go (ser nie gościa) na 1/4 tarty np. drobno utartą cukinią. 

Tartę można zrobić wcześniej i przed podaniem lekko ją podgrzać w 150 stopniach. Nieźle też smakuje ostudzona.

Miłym odkryciem francuskim jest to, że śliwki węgierki są tutaj traktowane po macoszemu i ich cena jest 2-3 razy niższa od innych odmian. A ponieważ śliwki jeszcze dostępne, polecam na koniec tartę z sernikową masą i śliwkami (mój numer jeden w kategorii tart słodkich). 



October 22, 2013

LE MARAIS - JESIEŃ, PASTIS I PROWANSJA W PARYŻU

Są rzeczy, które smakują tylko w określonych okolicznościach i miejscach. Pastis i rose na przykład. Oba trunki nabierają uroku w Prowansji. Coroczne wakacje na Południu Francji kojarzą mi się zawsze ze specyficznym mierzeniem czasu  "kwadrans do pastis; za pięć pastis...". Są miejsca w Paryżu, w których można odnaleźć odrobinę tego regionu, gdzie nawet pastis smakuje dość nieźle.
Chez Janou, to prowansalska restauracja w żydowskiej dzielnicy Le Marais. Nie próbowałam ich kuchni, ale menu jest zachęcające. Zdecydowanie polecam na aperitif. Bar słynie przede wszystkim z kilkudziesięciu rodzajów pastisa. Absolutnie obłędny wystrój wnętrza, który tworzą między innymi stare plakaty. Zawsze siadam przy barze (choć trzeba mieć szczęście z miejscem). Rezerwacja na kolację obowiązkowa.

Chez Janou
2 Rue Roger Verlomme, 75003 Paris
+33 1 42 72 28 41
Le Marais tętni życiem przede wszystkim w niedziele od południa. Zdecydowanie wolę tę dzielnicę w tygodniu. Kryje wiele bardzo klimatycznych zakątków, galerii i świetnych butików. Jej najbardziej znany punkt – Place des Vosges – jest całkiem romantyczny jesienią.
Pod jego arkadami w rogu najbliższym rue Saint-Antoine, warto znaleźć drzwi na podwórze z ogrodem, który zawsze zachwyca.

Le Marais to też Muzeum Picassa – jedno z moich ulubionych. Niestety jest w tej chwili zamknięte z powodu remontu do wiosny 2014 roku.

Jesienią, kolejny punkt obowiązkowy to ogród Muzeum Historii Paryża (Musée Carnavalet). Można tam zobaczyć m.in. oryginalny wystrój sklepu z biżuterią zaprojektowany przez Alfonsa Muchę. Wstęp wolny (poza wystawami czasowymi). 23 rue de Sévigné.

 
Na tych, którzy wolą Francję północną, czeka naleśnikarnia Breizh Cafe, 109 Rue du Vielle Temple, 75003 Paris.

September 1, 2013

PARYŻ W SIERPNIU

Po dwóch tygodniach aury południowej Francji, spędziłam tydzień w Paryżu. Jeśli odwiedzać to miasto w miesiącach ciepłych, to na pewno w sierpniu. To moment kiedy prawie cały Paryż jest na wakacjach. Są oczywiście turyści, ale brak Paryżan powoduje, że miasto ma większy oddech. Jest gdzie zaparkować, dzielnice mniej turystyczne świecą pustkami, lato w pełni...

Paryż, jak większość  turystycznych metropolii, ma to do siebie, że nawet będąc blisko największych zabytków, można znaleźć zakątki, bary i restauracje omijane przez turystów trzymających się zwykle głównych traktów prowadzących od zabytku do zabytku. Tak też jest w pobliżu katedry Notre Dame.

Mała uliczka, trzydzieści sekund od katedry, a na niej bardzo stara restauracja w XVI wiecznym budynku (1512 r.)  Au Vieux Paris d'Arcole.
 
Nie wiem czy warto tam jeść – nie próbowałam – ale na pewno warto zwiedzić i wypić lampkę wina lub kir. Nam udało się nawet wejść do piwnicy z winami. Jak piszą właściciele, restauracje serwuje dania związane z regionem Aveyron. 

Obok "starego Paryża" winiarnia i restauracja naprawdę godna polecenia AU BOUGNAT. Bywałam tu kiedyś po pracy na wino i fois gras na grzankach. Tym razem zjadłam kolację i nadal jestem zachwycona miejscem. Rewelacyjne wina na lampki, które można wybrać z karty ułożonej na mapie Francji.
Na tej samej wyspie (Ile de la Cité), idąc mostem Pont Neuf, jest mój ulubiony plac (Place Dauphine). Miejsce obowiązkowe wizualnie i klimatycznie. Małe bary i restauracje, też wyglądają dobrze. 


Z Ile de la Cité tylko krok na Ile Saint -Louis. Na moście łączącym obie wyspy, zdarza się dobra muzyka. Tak było tym razem. Świetni wiekowi muzycy z Nowego Orleanu... mało francuscy, ale dobrze się ich słuchało siedząc na krawężniku. 

W tym roku już za późno na sierpień w Paryżu, ale zachęcam w przyszłym.
Copyright Margotka • ILLUCUCINA



May 23, 2013

PARYŻ NA STOLIKACH


Choć chwilowe życie i praca w Niemczech należą do przyjemnych, to po ponad pół roku niemieckiej estetyki, zapragnęłam chaosu ze smakiem i gustem. Takie rzeczy tylko w Paryżu! To był bardzo krótki wyjazd: 3 dni, 6 koncertów jazzowych, tony deszczu, jeden spacer, 2 wystawy i kilka wspomnień na zdjęciach. Nigdzie nie ma tylu inspiracji wizualnych co w mieście kochanków.

O Paryżu pisałam już wiele razy. Wszystkie teksty i zdjęcia znajdziecie pod tym linkiem.

A bientôt!
Marguerito à la noix de coco



© 2013 Margotka • ILLUCUCINA

© 2013 Margotka • ILLUCUCINA

© 2013 Margotka • ILLUCUCINA
© 2013 Margotka • ILLUCUCINA

© 2013 Margotka • ILLUCUCINA

© 2013 Margotka • ILLUCUCINA

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popular Posts