Kwiat bzu czarnego to jedno z moich największych aromatycznych odkryć. Nawet kiedyś zrobiłam sok, dałam małą buteleczkę przyjaciołom, którzy zapomnieli o podarunku i pół roku później poczęstowali nas klarownym, bardzo ciekawym winem musującym... Tylko jak to powtorzyć?
Wiem, że robi się konfitury z truskawek i bzu, ja zawsze daję mało cukru i właściwie traktuję te słoiczki jak sos do lodów waniliowych.
SOS TRUSKAWKOWO-BZOWY
2,5 kg słodkich truskawek (waga po obraniu)- truskawki powinny być jak najbardziej suche, żeby nie puściły za dużo soku
100g cukru ciemnego muscovado
300 g cukru trzcinowego demerara
ok. 20 kwiatów bzu czarnego (im więcej tym lepiej)
• truskawki pokroiłam (połówki lub ćwiartki)
• wrzuciłam do woka z trochę bardziej płaskim dnem (większa powierzchnia parowania soku), posypałam cukrem i dusiłam przez 2 godziny
• kwiaty bzu obcięłam nożyczkami (maksymalnie usunęłam zielone łodygi), zawinęłam w gazę (wiążę zawsze na supełek, żeby na pewno się nie wydostały się do truskawek)
• zawiniątko zanurzyłam w truskawkach
• dusiłam ok. 20 minut wyciskając co jakiś czas sok z gazy metodą "męcz mnie, dręcz mnie"
• wyjęłam pakunek bzowy i odcisnęłam na sitku, a to co jeszcze udało się wycisnąć wrzuciłam z powrotem do woka
• wyparzyłam słoiki
• bardzo gorące truskawki przełożyłam do słoików, mocno zakręciłam i postawiłam do góry nogami
• po pół godziny przestawiłam z powrotem wieczkiem do góry i gotowe.
Uwaga: truskawki muszą być bardzo gorące żeby słoiki się zassały; jeśli to się nie uda, należy je zaparzyć po zaknięciu ok 10 minut w garnku we wrzątku (szkło nie powinno dotykać dna garnka, a woda powinna sięgać do 2/3 słoików)