May 16, 2013

BERLIN - ILLUCUCINA I RED ONION

Im więcej podróży i przeprowadzek, tym mniej przepisów, za to coraz więcej adresów kulinarnych w notatniku.

Od 2 miesięcy Illucucina gości też na portalu Red Onion. Będę tam pisać o jedzeniu i kolorach. Miesiąc temu o bieli i  klasyce francuskich deserów Fontainebleau (mało znanym poza Francją) i słynnej Brasserie Lipp.

W maju opublikowałam szczegółowy i bardzo subiektywny przewodnik po dzielnicy, w której spędziłam ostatnie 6 miesięcy. Zapraszam.

May 2, 2013

INSALATA BARDZO MISTA, 1 MAJA, KOLONIA, WIOSNA

Znowu czas mija za szybko, ale wcale mi z tym nie jest źle. Taki czas. Po spokojnym życiu pod lasem, zmieniłam kraj, miasta, biura, znajomych... Przynajmniej czuję, że nie jestem jeszcze za stara na to żeby coś zaczynać od nowa. Od ponad tygodnia mieszkam w Kolonii. W ciągu dwóch dni oswoiłam nowe mieszkanie, po sześciu zaprosiłam pierwszych gości na niezłą kolację, po dziesięciu  zaczęłam oswajać Kolonię na rowerze. Wiosna w pełni. Wszędzie kwiaty na drzewach.
1 maja zupełnie nie ma konotacji komunistycznych. Tutaj tradycyjnie adoratorzy dekorują młode brzózki kolorową bibułą i imieniem wybranki i w nocy zakradają się i wtykają drzewo przy jej domu.  Z lokalnych źródeł wiem, że często tradycja przybiera mało romantyczny obrót, bo adoratorzy dokonują czynności tych pijani w trupa ;)
Z powodów zawodowych wylądowałam w biurze w dużym studiu filmowym przy Ikei. Myślałam, że będę skazana na tamtejszą stołówkę przez półtora miesiąca, a tu niespodzianka. Trzy minuty drogi od studia są włoskie delikatesy ANDRONACO, a właściwie market, dość spory, a przy nim stołówka... Obsługują tylko Włosi z właściwym dla siebie gwarem. Nie jadłam tak pysznych steków od dawna, a ich ośmiornica smakuje jak nad morzem, niebałtyckim bynajmniej ;) Do domu kupuję tiramisu (lub jak kto woli teramisiu). Żyć nie umierać.

Po pracy wsiadam na rower i robię objazd okolicznych terenów zielonych. Za rok nie chcę już spędzać zimy w naszym klimacie. Choć po ciężkich 6 miesiącach zimna, uczucie pierwszych ciepłych wieczorów jest jak .... To nie jest blog erotyczny... :) 


Po takich obiadach wieczorem mam siłe jedynie na sałaty. Nauczyłam się robić kuriozalne mieszanki, których podstawą jest zawsze ten sam sos:
• płaska łyżeczka musztardy Dijon
• łyżka balsamico
• 3 krople lekkiego miodu
• 2-3 łyżki oliwy cytrynowej
Wszystkie składnikimieszkam na dnie miski, najpierw bez oliwy, którą dodaję na końcu

W misce mieszam wszystko co lubię, nawet marchewkę. Wersja kompletna:
• mieszanka dobrych sałat (najlepiej z roszponka i rukolą)
• kilka dojrzałych pomidorów koktajlowych
• 2 plastry dobrej szynki parmeńskiej podarte na strzępy
• 1 marchewka w cienkich plasterkach
• 4 małe korniszony miodowe
• kilka pokruszonych grudek sera w stylu fety (używam koziej lub owczo koziej) - bez sera też można, ważne żeby nie było go za dużo, bo zdominuje smak

Do tego lampka vino rosso i "teramisiu", na koniec.... dobry film przed snem i kubek ciepłej herbaty... Ale o herbatach jeszcze berlińskich wkrótce.



March 29, 2013

BIAŁA WIELKANOC W SZCZECINIE I ZMIANY W BERLINIE

W Szczecinie biało, mokro i zimno i niestety nie jest to stan przejściowy. Moja ukochana kuzynka z Krakowa pisze, że myśli o ubraniu choinki, ja myślę tylko o zapadnięciu w zimowy sen.
W domu zaczęłam pasztet, na który przepisu nie podam, bo pasztet jest na wyczucie. Menu wielkanocne u mnie bez zmian:

BARSZCZ CHRZANOWY
JAJKA NADZIEWANE Z DOMOWYM MAJONEZEM JOGURTOWYM
CHLEB DOMOWY koniecznie podawany z szynką
BIAŁA KIEŁBASA GOTOWANA W CZERWONYM WINIE
SERNIK tym razem pomarańczowy lub lekka PASCHA
na specjalne życzenie rodziców będzie drożdżowe
Dla tych, którzy lubią procenty polecam Taty ajerkoniak


W Berlinie zmiany szybsze niż pory roku. Dopiero pisałam o Factory Girl, a już zastąpiły ją nowe urocze dziewczyny. Miejsce zdecydowanie godne polecenia. Nazywa sie HOMEMADE i taki jest. Pyszne śniadania, proste lunche i świetne wnętrze.

HOMEMADE
Simon-Dach-str. 10
Berlin

 Kolorowych świąt, choć chyba w tym roku skazani jesteśmy na duotony.


March 24, 2013

CIASTO CYTRYNOWO-POMARAŃCZOWE czyli odrobina słońca na zimę.



Co tydzień myślę, że ta zima to jakiś żart i że to nie może trwać wiecznie. Codziennie śledzę długoterminowe prognozy pogody i sprawdzam za ile dni będzie choćby przedwiośnie. I tak od miesiąca. Zima ma jednak zalety: sezon na pomarańcze i cytryny, choć daleko, ale zawsze.
Nie umiem piec z przepisów, ale nie było wyjścia. Cała ekipa jednogłośnie domagała się ciasta cytrynowego, którego jeszcze sama nie wymyśliłam.
– Masz coś lekkiego?
– Zrób to. Jest pyszne.
– A nie masz czegoś z jogurtem?
– Nie mam. Tylko niczego nie modyfikuj.
– Tym razem  będę pokorna.
po 30 minutach:
– Dziwnie gęste wychodzi... dodam jeszcze jedno jajko.
– Wiedziałam !
Tydzień później przerobiłam je na ciasto pomarańczowo-cytrynowe. Oba są obłędne. A jogurtowe i tak wymyślę:)

Przepis na blogu Liski Whiteplate, choć oryginał jest Claire Clark, Pastry Chef restauracji The French Laundry.

Poniżej podaję moją wersję cytrynowo-pomarańczową. U Liski znajdziecie oryginał cytrynowy.

CIASTO CYTRYNOWO—POMARAŃCZOWE
  • 170 g masła*
  • 170 g cukru (orginalnie jest cukier puder)
  • 170 g mąki pszennej 
  • 1 lyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 3 średnie jajka*
  • skórka starta z 1 cytryny i 1 pomarańczy
* składniki muszą mieć w temperaturę pokojową

Syrop do polania:
  • sok wyciśnięty z otartych wcześniej owoców (1 pomarańcza i jedna cytryna)
  • 75 g cukru pudru (nie miałam więc użyłam zwykłego)


Piekarnik nagrzać do temperatury 170 st C.
Blaszkę keksówkę (użyłam większej niż standardowa) wyłożyć papierem do pieczenia.
Mikserem utrzec: masło, cukier, mąkę przesianą i wymieszaną z proszkiem do pieczenia, sól, jajka i skórkę z cytrysów.  Można dodać parę kropel olejku pomarańczowego i cytrynowego. Ucierać ok 3 minut aż będzie jednolita masa.
Ciasto wyłożyć do keksówki (nie musi dotykać brzegów, samo się rozrośnie) i piec ok. 30-35 minut do czasu, aż wierzch będzie rumiany i ciasto nie będzie mokre.

W międzyczasie przygotować syrop: sok z cytrusów i cukier podgrzać aż cukier się rozpuści.

Ciasto po upieczeniu wyjąć z piekarnika, zrobić sporo dziurek wykałaczką i jeszcze ciepłe nasączyć je gorącym syropem.

Odstawić do ostygnięcia.


February 24, 2013

SZYBKI SERNIK POMARAŃCZOWY Z MANDARYNKAMI

Kolejny tydzień bez słońca i z pluchą za oknem. Marzę o czymś w ciepłym kolorze. Gotuję więc sobie curry, zupę pomidorową i robię ciasta, które mają w sobie choćby nutę pomarańczy. Ser przywozi mi Mama ze Szczecina. Jak dobrze mieć rodziców tuż za polską granicą. Wyjdzie pewnie też z dobrego homogenizowanego, ale tłustego i bez dodatków. Jest lekki, łatwy do zrobienia i bardzo słoneczny. Dla wszystkich amatorów pomarańczy.

Byle do wiosny...


SZYBKI SERNIK POMARAŃCZOWY Z MANDARYNKAMI
(przepis własny)

• 130 g cukru drobnego białego (lub 140 g trzcinowego)
• 1 małe opakowanie cukru waniliowego (ok. 20 g)
• 4 całe jajka
• olejek pomarańczowy (pół fiolki)
• skórka otarta z 2-3 pomarańczy (bardzo drobno)
• 250 g śmietanki 30%
• 1 kg sera śmietankowego mielonego (użyłam President tłusty śmietankowy)
• 25 g budyniu śmietankowego
• skórka pomarańczowa kandyzowana
• mandarynki z puszki (1 mała puszka)

– utrzeć jajka z cukrem i cukrem waniliowym
– dodać olejek, otartą skórkę, budyń, śmietankę i lekko wymieszać
– dodać twaróg i skórkę kandyzowaną,  doprowadzić tylko do jednolitej masy na niskich obrotach miksera
– masę wylać na średniej wielkości blachę wyłożoną mocnym papierem do pieczenia
– mandarynki z puszki odsączyć i ułożyć równo na całej powierzchni lekko je wciskając do środka
– wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i zmniejszyć temperaturę do 150
– piec ok. godziny (sernik nie powinien rosnąć)
– wystudzić i schłodzić w lodówce


Sernik można też zrobić na maślanym kruchym spodzie, ale wtedy nie będzie szybki :) 


A dla miłośników serników kilka poprzednich:
Mango
Mój ulubiony z pijaną śliwką
Dwie czekolady
Letni sernik romantyczny (choć wolę go w wersji klasycznej "griszkowej" z pianą kokosową)

February 9, 2013

ŚNIADANIE W BERLINIE

Od listopada nie tylko mało gotuje, mało piszę, mniej też jem... ale jak już jem to głównie w okolicznych knajpach. Mieszkam przy Simon Dach, nowej modnej okolicy, gdzie wolne zawody i mniejszości przeróżne tworzą swoje enklawy. To świetne miejsce na zakupy nietypowe, nocne życie, choć trochę gorsze do spania (od listopada nie sypiam z powodu tramwaju przejeżdżającego mi przez łóżko). Od życia nocnego wolę jednak śniadanie lub brunch, a tych w mojej okolicy nie brakuje. Pierwsze berlińskie śniadanie w nowym życiu, zjadłam z Mamą w Factory Girl.
To miejsce znane na kulinarnej mapie Berlina, głównie ze słynnego deseru Magnolia, stworzonego przez jej właścicielkę. Magnolia czeka na gości w wielkich misach. To niezła mamałyga ze śmietanki sojowej, pokruszonych biszkoptów czy herbatników i różnych dodatków. Ja zawsze wybieram tę z czerwonymi owocami. Serwowana na łyżki. Jedna wystarczy ;) Ale Factory Girl to też dobra atmosfera i świetne śniadania.
Factory Girl
Simon-Dach-Str. 10
10245 Berlin
+49 (0)30 338 500 62
Jeśli nie tu, to na jednej tylko ulicy jest kilkanaście alternatyw w każdym stylu.
Miłego dnia.

Update z kwietnia 2013:
Factory Girl zastąpiło HOMEMADE. NIe ma już magnolii, ale śniadania równie dobre, a może nawet lepsze. Szczególy pod tym linkiem


January 13, 2013

SERNIKO-BROWNIES Z WIŚNIAMI

Mimo obowiązków i ograniczeń sprzętowo-składnikowych postawiłam pielęgnować rytuał: piekę ciasta dla mojej ekipy. Okazało się, że 90 % moich współpracowników to strzelce i koziorożce ;) Przedziwna mieszkanka. Miałam ją przez 12 lat prywatnie i wydawało mi się zawsze, że jest jak Mentos wrzucony do Coca-Coli*. W pracy sprawdza się doskonale. Zupełnie tak samo jak kultowe serniko-brownies. To ciasto, które jadłam w kilku wersjach. Głównie z przepisu Nigelli, choć te akceptuję tylko gdy nie widzę listy składników. To są bomby kaloryczne, o których nie chce nic wiedzieć. Postanowiłam zrobić zupełnie swoją wersję i choć nie jest doskonała, ma na pewno znacznie mniej cukru, masła i kalorii, a wcale nie jest za wytrawna. Jeszcze ją dopracowuję, ale czekam na sugestie jeśli ktoś udoskonali ten przepis.
* (jeśli ktoś nie zna to na pewno znajdzie w sieci)

Ciasto wysyśliłam dla Neno, jednego z dwóch moich obecnych genialnych szefów, który nie ma cienia ego, ma za to wielką osobowość i talent. Dziękuję Neno i Happy Birthday!

SERNIKO-BROWNIES Z WIŚNIAMI (dla Neno)

masa brownies: 
• 3 średnie jajka
• 130 g cukru
• 120 g miękkiego masła
• 100 ml soku z kompotu z wiśni
• 170 g czekolady do deserów
• 130 g tartych migdałów
• 130 g mąki pszennej

- jajka ubić z cukrem potem ucierać dalej z miękkim masłem
- czekoladę rozpuścić w soku z kompotu z wiśni i jeszcze ciepłą powoli wmiksowywać w masę z jajek
- dodać migdały i mąkę - wymieszać

masa sernikowa:
3 jaja
16 g cukru waniliowego (1 opakowanie)
100 g cukru
750 g sera homogenizowanego tlustego (lub mielonego twarogu śmietankowego)
20 g budyniu śmietankowego
100 ml śmietanki 30 procentowej
WIŚNIE: użyłam średniej wielkości kompotu z drylowanymi wiśniami

- jajka ubić z cukrem i cukrem waniliowym
- powoli wcierać ser (używam miksera na niskich obrotach)
- dodać śmietankę i budyń i też lekko wmiksować tylko do momentu aż masa będzie jednolita
- do prostokątnej foremki wyłożonej papierem do pieczenia wyłożyć masę brownies, a na nią sernikową
- wiśnie dobrze odsączyć  i powkładać ile się zmieści. Ja dałam 2/3 dużego słoika, a mogłam spokojnie dać cały
- dla sprawnych manualnie: można masę czekoladową podzielić na pół i wyłożyć część na spód, a resztę na wierzch po włożeniu wiśni w masę serową
- piekarnik nagrałam do 170 stopni i piekłam prawie godzinę

Czekam na dalszy rozwój przepisu.
Miłej niedzieli z pozdrowieniami z Berlina.
 




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popular Posts