January 29, 2012

BUTCHERY & WINE - NIE TYLKO DLA MIĘSOŻERNYCH

Butchery & Wine to restauracja, o której bardzo głośno ostatnio w mediach. Zupełnie ta medialność zasłużona. Od dawna nie miałam takiej przyjemności będąc klientem polskiej restauracji. Może dlatego, że standardy w niej panujące daleko odbiegają od naszych.
To miejsce, które jest żywym przykładem wyższości zasady "less in more" nad nowobogackim przepychem i talerzem rokoko, nad wątpliwej jakości menu w poetyckim stylu.

WYSTRÓJ:
Białe kafle i drewno. Wystrój robią ściany butelek win i świetny rysunek na czarnej tablicy, w dodatku edukacyjny.

KARTA:
Prosta, odpowiednio krótka i niczego w niej nie brakuje.
Bardzo ciekawe przystawki np. przegrzebki z boudin noir (pomyślałam pochopnie: "o zgrozo"!, niesłusznie oczywiście). Nawet serca kacze próbowałam i nie żałuję. Myślę, że mimo wstrętu do śledzi, mogliby mnie przekonać i do tej pozycji w menu... Jest też szpik kostny, który jedyny raz próbowałam w londyńskiej restauracji St. John, którą twórca Butchery & Wine z pewnością zna. Był przecież wysokim managerem bardzo dobrych restauracji londyńskich i to się czuje. Bo czasem trzeba pomieszkać w górach żeby stwiedzić, że wolimy morze. Daniel Pawełek po pracy w bardzo ekskluzywnych miejscach, nie tylko wrócił do polskich korzeni, ale również odrzucił pozorny przepych dla bieli i prostoty. I chapeau bas Panie Danielu.

Dania główne:
Idealny sposób podania na ciężkich deskach.
Jest hamburger, taki jaki znam z Francji z Chez André, czyli w dobrej bułce świetna mielona czysta wołowina lekko grillowana. Pytanie o ser było podchwytliwe... w hamburgerze znalazłam nutę sera pleśniowego i ten utwór świetnie brzmiał.
Można spróbować wołowiny z Irlandii, niemieckiej organicznej Simmental, hiszpańskiej Wagyu, rewelacyjnego rozbratela (steka Rib Eye) z USA (na zdjęciu). Najbardziej cieszy smak świetnej polskiej wołowiny.
Do steków proste dodatki i trzy rodzaje sosów: klasyczny bernaise (dla mnie za mało estragonowy), pieprzowy (mój ulubiony) i madeira. 
Sałata przy pierwszej wizycie była lepsza (o ile nie zamroczyło mnie katalońskie wino pamiętam ją z dobrym winegretem, a tym razem była oliwa z szalotką).
Reszta menu na stronie restauracji.

Dla niemięsnych klientów jest pieczony Dorsz Atlantycki z grillowaną cukinią i pomidorem prowansalskim, ośmiornica na przystawkę i w grudniu była zupa z dyni, którą zamówiłabym choć dynia mogłaby dla mnie nie istnieć, a jednak...

Bagietka... szwajcarska... ideał.

Desery też świetne. Próbowałam crème brûlée z malinowym musem. Bardzo komfortowe. :)

WINA:
Nie sądzę aby nie można było znaleźć wina dla każdego, zarówno pod gust jak i kieszeń.

Piwo jest jedno, lubuskie i to też było miłe odkrycie.

CENY:
Na pewno nie są niskie choć adekwatne.

OBSŁUGA:
Profesjonalna i dyskretna. Nie było wywyższającego pouczania klienta, choć Pan który nas obsługiwał o winach wie tyle, że ja przy nim odróżnię w porywach czerwone od białego ;) Wino, które nam polecił nie było wcale drogie i idealnie pasowało do opisu, również mojego "rotondo i corposo".
Daniel Pawełek kontroluję całą salę dystretnie choć skutecznie. I to też jest przyjemne. 
Dla mnie najważniejsze jest to, że dzięki Butchery & Wine znowu zacznę jeść w Polsce wołowinę i coraz mniej będę miała powodów do kulinarnych emigracji. Mam nadzieję, że nie podniosą cen i uszanują kucharzy (i vice versa), którzy są w Polsce na wagę złota.

Życzę utrzymania poziomu.

Przy następnej wizycie lepiej przygotuję się do zdjęć. :) 

Butchery & Wine
ul. Żurawia 22, 00-515 Warszawa
tel. (22) 502 31 18
e-mail: restaurant@butcheryandwine.pl

Godziny otwarcia: Pon.-Sob. 12:00-22:00


2 comments:

Aleksandra said...

Rewelacyjne zdjecia, podoba mi sie swiatlo i edycja.

margotka said...

A ja miałam wyrzuty sumienia, że nie oddałam smaku ;) Ale się poprawię tak czy inaczej ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popular Posts