Przepisy, zalecenia, cierpliwość, czekanie... To trudne słowa dla tygrysa-strzelca.
Ale upiekłam mój pierwszy chleb, zachęcona rezultatem pierwszego ciasta, które udało mi się z przepisu dzień wcześniej i po telefonie Liski (23:00):
– Masz mąkę żytnią?
– Mam.
– To wrzuć do garnka 20 dag zakwasu, 300g mąki żytniej, 300g wody i zamieszaj, odstaw na noc.
– To ja mam upiec chleb?
– Tak, jutro Ci powiem co dalej.
– Ale mój zakwas jest w lodówce...
– Jesteś profesjonalistką, więc będzie dobrze. :)
No i zamieszałam. Chleb żytni na zakwasie. Na początek dodałam 10g drożdży, które przed zmieszaniem zaczynu z resztą mąki pokruszyłam na dnie garnka i posypałam łyżeczką cukru, żeby się rozpusciły. Dalej jak w przepisie. Podobno sekret chrupiącej skórki to foremka z wodą wstawiona na początku na dół piekarnika.
A wieczór później jadłam już kanapkę na moim pierwszym chlebie żytnim na zakwasie...
8 comments:
Jestem z Ciebie naprawdę bardzo, bardzo DUMNA. Gdybyś mogła zobaczyć mój pierwszy chleb, zrozumiałabyś, dlaczego ;)
Lesio zjadł dzisiaj 4 kromki z maslem do orientalnej kaszy... myślisz, że powinien już się leczyć z uzależnienia? :) takie cos z przepisu znacznie bardziej cieszy niż własna kreacja. Teraz poproszę kolejne zadanie z żytniej razowej i normalnej np. i orzechów albo fig...
Aaa... Twój pierwszy nie był tak piękny, bo nie miałaś hotline 24h :)
a ja się dopiero przymierzam do chlebka;) ale wciąż odwagi brak;) póki co bułeczki wypiekam;) wkrótce może też i chlebek:]
Ilka: Piecz, piecz... zobaczysz, jaka to frajda. Ja mam już na koncie drugi chlebek, jeszcze lepszy.
Tak, następny powinien być ten:
http://pracowniawypiekow.blogspot.com/2009/06/chleb-zytni-z-melasa-i-czarnuszka.html
Czarnuszka w sklepie eko.
Poproszę jeszcze drugą opcję, mniej kaloryczną. Choć ten brzmi bosko.
Gratuluje, wygląda bardzo fajnie!
Post a Comment