To jeden z najłatwiejszych deserów jakie znam. I jeden z niewielu, który zaspokaja wszystkie zmysły. Dawno nie robiłam tiramisu. Zmysły rozbudziła Liska i postanowiłam zrobić swoją wersję. Mocno upajającą... ze względu na ilość alkoholu. Nie miałam w domu amaretto – skończyło się tak jak zawsze... rum z Martyniki jest dobry na wszystko... a Cointreau...
Deser dedykuję przyjaciółce, która musi w pracy pisać mądre teksty; szef ma kryzys wieku średniego, za oknem wiatr, a serce płacze...
Tiramisu:
4 żółtka
piana z 2 białek
¼ szklanki cukru (ok. 60 g)
250g serka mascarpone
200g włoskich biszkoptów do tiramisu
2 zakrętki białego rumu (używam tylko tego z Martyniki)
2 zakrętki Cointreau
duży kubek mocnej kawy
kakao do ozdoby
Ucieram żółtka z cukrem.
Dodaję serek mascarpone, potem Cointreau.
Na końcu delikatnie mieszam z pianą.
Malutkie naczynia wykładam biszkoptami nasączonymi kawą z rumem, na to masę serową, potem druga warstwa herbatników i mascarpone.... szczelnie przykryte do lodówki na jedną dobę.
Kakao sypię dopiero przed podaniem, inaczej jest wilgotne i mało efektowne.
Que bella Italia ....
8 comments:
Boszzzzz. A miałaś się odchudzać! ;DD
Dlatego tylko 60 g cukru :) I gości miałam ... :) Została mi jeszcze jedna porcja, wpadasz?
Na złamane serce to tylko czekolada. Np. czekoladowy fondant.
Albo Twoja tarta z porem, kozim serem i pomidorem koktajlowym. Jest boska...
kochanie, bo ja mam ukryte talenta, a Ty myślałaś, że ja tylko mega-słodkie ciasta umiem :DD
A przepisu jak nie było tak nie ma... a ja się domagam!!!!
Ale piękne! Ale ja na złamane serce to tylko jakiś konkret, a słodkie zostawiam na miłe chwile ;) Więc chyba niezwłocznie zrobię, tym bardziej, że uwielbiam tiramisu...
idealny drobiazg na złamane serce i poskromienie tej pogody :)
Post a Comment