Showing posts with label reviews. Show all posts
Showing posts with label reviews. Show all posts

June 5, 2015

CYTRYNOWE KWADRATY I BASEN ARCACHON

Francja jest krajem, który mnie zadziwia i zachwyca, zniechęca i kusi. Kiedyś nie rozumiałam ojca rodziny, w której byłam au pair, który konsekwentnie odmawiał spędzania wakacji poza krajem. Wyjątek robił jedynie dla... Francji egzotycznej. Od tamtego czasu minęło wiele lat. Francję poznaję z roku na rok coraz lepiej. Jej arogancja mnie oburza, elegancja i kultura wizualna mnie fascynuje, ale bezdyskusyjnie jest to jeden z najpiękniejszych i najbardziej różnorodnych krajów Europy. Od Morza Pólnocnego, przez Ocean, do Morza Śródziemnego, przez rzeki, jeziora, góry te niższe i te wysokie, zamki, pałace, kamienice, mosty... zawsze się nimi zachwycam i chcę poznawać więcej. I coraz bardziej rozumiem Fyderyka, który chciał co roku spędzać wakacje tylko w swojej ojczyźnie :)
Dzięki temu, że maj jest miesiącem najdłuższych weekendów współczesnej Europy, trafiłam na kolejne geograficzne perły na mapie Francji, które warto odwiedzić.

Miłośnikom ostryg, białego piasku, zimnego oceanu, żeglugi i pięknej architektury polecam basen Arcachon.
Koniecznie trzeba się wybrać do ostrygowej osady na Cap Ferret i spróbować owoców morza w zapierającej dech w piersiach scenerii.
Urocze Arcachon, rezydencje w Pyla sur Mer i ogromna wydma Dune de Pyla - to wszystko można zwiedzić w jeden długi weekend.

Wydmę, można przejść pieszo lecz przyjemnie ją podziwiać leżąc na leżaku z kieliszkiem białego wina w  najsłynniejszej restauracji w okolicy: La Corniche. Wnętrza zaprojektowane przez Starcka. Lecz to widok robi największe wrażenie i dla niego warto tam pójść.


A w okolicach piękne jezioro w Sanguinet, gdzie zatrzymaliśmy się w domu prowadzonym z duszą, gdzie kuchnia pachnie topionym masłem i karmelem, a gospodyni przyrządza śniadania, po których do końca dnia można nic nie jeść. Les Euax Qui Rient było odkryciem przypadkowym, chciałam uciec od luksusowego Arcachon. Znalazłam pokój z widokiem na jezioro i cudowny spokój.
Najcenniejszym odkryciem było jednak to ciasto: cytrynowe, na maślanym spodzie, bez bezy. Przepis dostałam od gospodyni. Zmniejszyłam tylko ilość cukru i zamieniłam go na trzcinowy. Bardzo uzależniające i idealne na upały z zimną herbatą. Dziękuję Anne.

CYTRYNOWE KWADRATY

ciasto: 
• 125g miękkiego masła
• szczypta soli
• 40g drobnego cukru 
• 150g mąki

- wszystkie składniki wymieszać na jednolitą masę
- piekarnik nagrzać do 180C
- ciasto wyłożyć na formę ok 30x40cm i palcami równomiernie je rozprowadzić
- piec 15 minut 

masa cytrynowa: 
• 3 cytryny (niewoskowane, najlepiej bio)
• 150 g drobnego cukru
• 3 jajka
• 2 łyżki stołowe mąki

- otrzec skórkę z cytryny i wymieszać ją z jednym jajkiem i 2 łyżkami mąki
- dodać cukier, 2 jajka i miksować
- dodać sok wyciśniety z 3 cytryn (ok 100ml)
- ostrożnie wylać na podpieczone ciasto i piec kolejne 20 minut
- ostudzić
- podawać z cukrem pudrem lub bez ornamentów

October 22, 2013

LE MARAIS - JESIEŃ, PASTIS I PROWANSJA W PARYŻU

Są rzeczy, które smakują tylko w określonych okolicznościach i miejscach. Pastis i rose na przykład. Oba trunki nabierają uroku w Prowansji. Coroczne wakacje na Południu Francji kojarzą mi się zawsze ze specyficznym mierzeniem czasu  "kwadrans do pastis; za pięć pastis...". Są miejsca w Paryżu, w których można odnaleźć odrobinę tego regionu, gdzie nawet pastis smakuje dość nieźle.
Chez Janou, to prowansalska restauracja w żydowskiej dzielnicy Le Marais. Nie próbowałam ich kuchni, ale menu jest zachęcające. Zdecydowanie polecam na aperitif. Bar słynie przede wszystkim z kilkudziesięciu rodzajów pastisa. Absolutnie obłędny wystrój wnętrza, który tworzą między innymi stare plakaty. Zawsze siadam przy barze (choć trzeba mieć szczęście z miejscem). Rezerwacja na kolację obowiązkowa.

Chez Janou
2 Rue Roger Verlomme, 75003 Paris
+33 1 42 72 28 41
Le Marais tętni życiem przede wszystkim w niedziele od południa. Zdecydowanie wolę tę dzielnicę w tygodniu. Kryje wiele bardzo klimatycznych zakątków, galerii i świetnych butików. Jej najbardziej znany punkt – Place des Vosges – jest całkiem romantyczny jesienią.
Pod jego arkadami w rogu najbliższym rue Saint-Antoine, warto znaleźć drzwi na podwórze z ogrodem, który zawsze zachwyca.

Le Marais to też Muzeum Picassa – jedno z moich ulubionych. Niestety jest w tej chwili zamknięte z powodu remontu do wiosny 2014 roku.

Jesienią, kolejny punkt obowiązkowy to ogród Muzeum Historii Paryża (Musée Carnavalet). Można tam zobaczyć m.in. oryginalny wystrój sklepu z biżuterią zaprojektowany przez Alfonsa Muchę. Wstęp wolny (poza wystawami czasowymi). 23 rue de Sévigné.

 
Na tych, którzy wolą Francję północną, czeka naleśnikarnia Breizh Cafe, 109 Rue du Vielle Temple, 75003 Paris.

September 1, 2013

PARYŻ W SIERPNIU

Po dwóch tygodniach aury południowej Francji, spędziłam tydzień w Paryżu. Jeśli odwiedzać to miasto w miesiącach ciepłych, to na pewno w sierpniu. To moment kiedy prawie cały Paryż jest na wakacjach. Są oczywiście turyści, ale brak Paryżan powoduje, że miasto ma większy oddech. Jest gdzie zaparkować, dzielnice mniej turystyczne świecą pustkami, lato w pełni...

Paryż, jak większość  turystycznych metropolii, ma to do siebie, że nawet będąc blisko największych zabytków, można znaleźć zakątki, bary i restauracje omijane przez turystów trzymających się zwykle głównych traktów prowadzących od zabytku do zabytku. Tak też jest w pobliżu katedry Notre Dame.

Mała uliczka, trzydzieści sekund od katedry, a na niej bardzo stara restauracja w XVI wiecznym budynku (1512 r.)  Au Vieux Paris d'Arcole.
 
Nie wiem czy warto tam jeść – nie próbowałam – ale na pewno warto zwiedzić i wypić lampkę wina lub kir. Nam udało się nawet wejść do piwnicy z winami. Jak piszą właściciele, restauracje serwuje dania związane z regionem Aveyron. 

Obok "starego Paryża" winiarnia i restauracja naprawdę godna polecenia AU BOUGNAT. Bywałam tu kiedyś po pracy na wino i fois gras na grzankach. Tym razem zjadłam kolację i nadal jestem zachwycona miejscem. Rewelacyjne wina na lampki, które można wybrać z karty ułożonej na mapie Francji.
Na tej samej wyspie (Ile de la Cité), idąc mostem Pont Neuf, jest mój ulubiony plac (Place Dauphine). Miejsce obowiązkowe wizualnie i klimatycznie. Małe bary i restauracje, też wyglądają dobrze. 


Z Ile de la Cité tylko krok na Ile Saint -Louis. Na moście łączącym obie wyspy, zdarza się dobra muzyka. Tak było tym razem. Świetni wiekowi muzycy z Nowego Orleanu... mało francuscy, ale dobrze się ich słuchało siedząc na krawężniku. 

W tym roku już za późno na sierpień w Paryżu, ale zachęcam w przyszłym.
Copyright Margotka • ILLUCUCINA



May 16, 2013

BERLIN - ILLUCUCINA I RED ONION

Im więcej podróży i przeprowadzek, tym mniej przepisów, za to coraz więcej adresów kulinarnych w notatniku.

Od 2 miesięcy Illucucina gości też na portalu Red Onion. Będę tam pisać o jedzeniu i kolorach. Miesiąc temu o bieli i  klasyce francuskich deserów Fontainebleau (mało znanym poza Francją) i słynnej Brasserie Lipp.

W maju opublikowałam szczegółowy i bardzo subiektywny przewodnik po dzielnicy, w której spędziłam ostatnie 6 miesięcy. Zapraszam.

May 2, 2013

INSALATA BARDZO MISTA, 1 MAJA, KOLONIA, WIOSNA

Znowu czas mija za szybko, ale wcale mi z tym nie jest źle. Taki czas. Po spokojnym życiu pod lasem, zmieniłam kraj, miasta, biura, znajomych... Przynajmniej czuję, że nie jestem jeszcze za stara na to żeby coś zaczynać od nowa. Od ponad tygodnia mieszkam w Kolonii. W ciągu dwóch dni oswoiłam nowe mieszkanie, po sześciu zaprosiłam pierwszych gości na niezłą kolację, po dziesięciu  zaczęłam oswajać Kolonię na rowerze. Wiosna w pełni. Wszędzie kwiaty na drzewach.
1 maja zupełnie nie ma konotacji komunistycznych. Tutaj tradycyjnie adoratorzy dekorują młode brzózki kolorową bibułą i imieniem wybranki i w nocy zakradają się i wtykają drzewo przy jej domu.  Z lokalnych źródeł wiem, że często tradycja przybiera mało romantyczny obrót, bo adoratorzy dokonują czynności tych pijani w trupa ;)
Z powodów zawodowych wylądowałam w biurze w dużym studiu filmowym przy Ikei. Myślałam, że będę skazana na tamtejszą stołówkę przez półtora miesiąca, a tu niespodzianka. Trzy minuty drogi od studia są włoskie delikatesy ANDRONACO, a właściwie market, dość spory, a przy nim stołówka... Obsługują tylko Włosi z właściwym dla siebie gwarem. Nie jadłam tak pysznych steków od dawna, a ich ośmiornica smakuje jak nad morzem, niebałtyckim bynajmniej ;) Do domu kupuję tiramisu (lub jak kto woli teramisiu). Żyć nie umierać.

Po pracy wsiadam na rower i robię objazd okolicznych terenów zielonych. Za rok nie chcę już spędzać zimy w naszym klimacie. Choć po ciężkich 6 miesiącach zimna, uczucie pierwszych ciepłych wieczorów jest jak .... To nie jest blog erotyczny... :) 


Po takich obiadach wieczorem mam siłe jedynie na sałaty. Nauczyłam się robić kuriozalne mieszanki, których podstawą jest zawsze ten sam sos:
• płaska łyżeczka musztardy Dijon
• łyżka balsamico
• 3 krople lekkiego miodu
• 2-3 łyżki oliwy cytrynowej
Wszystkie składnikimieszkam na dnie miski, najpierw bez oliwy, którą dodaję na końcu

W misce mieszam wszystko co lubię, nawet marchewkę. Wersja kompletna:
• mieszanka dobrych sałat (najlepiej z roszponka i rukolą)
• kilka dojrzałych pomidorów koktajlowych
• 2 plastry dobrej szynki parmeńskiej podarte na strzępy
• 1 marchewka w cienkich plasterkach
• 4 małe korniszony miodowe
• kilka pokruszonych grudek sera w stylu fety (używam koziej lub owczo koziej) - bez sera też można, ważne żeby nie było go za dużo, bo zdominuje smak

Do tego lampka vino rosso i "teramisiu", na koniec.... dobry film przed snem i kubek ciepłej herbaty... Ale o herbatach jeszcze berlińskich wkrótce.



March 29, 2013

BIAŁA WIELKANOC W SZCZECINIE I ZMIANY W BERLINIE

W Szczecinie biało, mokro i zimno i niestety nie jest to stan przejściowy. Moja ukochana kuzynka z Krakowa pisze, że myśli o ubraniu choinki, ja myślę tylko o zapadnięciu w zimowy sen.
W domu zaczęłam pasztet, na który przepisu nie podam, bo pasztet jest na wyczucie. Menu wielkanocne u mnie bez zmian:

BARSZCZ CHRZANOWY
JAJKA NADZIEWANE Z DOMOWYM MAJONEZEM JOGURTOWYM
CHLEB DOMOWY koniecznie podawany z szynką
BIAŁA KIEŁBASA GOTOWANA W CZERWONYM WINIE
SERNIK tym razem pomarańczowy lub lekka PASCHA
na specjalne życzenie rodziców będzie drożdżowe
Dla tych, którzy lubią procenty polecam Taty ajerkoniak


W Berlinie zmiany szybsze niż pory roku. Dopiero pisałam o Factory Girl, a już zastąpiły ją nowe urocze dziewczyny. Miejsce zdecydowanie godne polecenia. Nazywa sie HOMEMADE i taki jest. Pyszne śniadania, proste lunche i świetne wnętrze.

HOMEMADE
Simon-Dach-str. 10
Berlin

 Kolorowych świąt, choć chyba w tym roku skazani jesteśmy na duotony.


February 9, 2013

ŚNIADANIE W BERLINIE

Od listopada nie tylko mało gotuje, mało piszę, mniej też jem... ale jak już jem to głównie w okolicznych knajpach. Mieszkam przy Simon Dach, nowej modnej okolicy, gdzie wolne zawody i mniejszości przeróżne tworzą swoje enklawy. To świetne miejsce na zakupy nietypowe, nocne życie, choć trochę gorsze do spania (od listopada nie sypiam z powodu tramwaju przejeżdżającego mi przez łóżko). Od życia nocnego wolę jednak śniadanie lub brunch, a tych w mojej okolicy nie brakuje. Pierwsze berlińskie śniadanie w nowym życiu, zjadłam z Mamą w Factory Girl.
To miejsce znane na kulinarnej mapie Berlina, głównie ze słynnego deseru Magnolia, stworzonego przez jej właścicielkę. Magnolia czeka na gości w wielkich misach. To niezła mamałyga ze śmietanki sojowej, pokruszonych biszkoptów czy herbatników i różnych dodatków. Ja zawsze wybieram tę z czerwonymi owocami. Serwowana na łyżki. Jedna wystarczy ;) Ale Factory Girl to też dobra atmosfera i świetne śniadania.
Factory Girl
Simon-Dach-Str. 10
10245 Berlin
+49 (0)30 338 500 62
Jeśli nie tu, to na jednej tylko ulicy jest kilkanaście alternatyw w każdym stylu.
Miłego dnia.

Update z kwietnia 2013:
Factory Girl zastąpiło HOMEMADE. NIe ma już magnolii, ale śniadania równie dobre, a może nawet lepsze. Szczególy pod tym linkiem


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popular Posts