August 12, 2011

BERN - miła niespodzianka

Po ponad 2 tygodniach w górskiej twierdzy szwajcarskiej, przyszło nieoczekiwane zadanie w Bern. Z niewyjaśnionych przyczyn, miasto nigdy nie było na mojej liście miejsc pożądanych podróżniczo. 

I tu niespodzianka. Bern to nie tylko zapierające dech w piersiach stare miasto, sporych rozmiarów, świetnie zachowane, bezpretensjonalne, normalne a jednocześnie niezwykłe architektonicznie. 


Stare miasto żyje i nie jest cepelią turystyczną. Sama starówka wpisana na Listę światowego Dziedzictwa UNESCO. Raj dla miłośników arkad (6 kilometrów). Może to nie Bologna, ale... 


Mnie najbardziej zachwyciło położenie miasta, nad szmaragdową rzeką Aare. 

Malownicze dachy domków, można oglądać z wyżej położonej starówki. 

Dodatkowo naprawdę piękne fasady domów z koronkowymi elementami drewnianymi, podobne do rybich łusek i dachy, dachy, dachy...


I jeszcze jedno kuriozum, wzdłuż ulic, masa włazów do piwnic, pod kątem... jak przed wiekami.




W Bern urodził się Paul Klee i tutaj  znajduję się spora kolekcja jego obrazów oraz muzeum zaprojektowane przez włoskiego architekta Renzo Piano.

August 1, 2011

Placuszki serowe z cytrynową nutą

Rzadko wrzucam na bloga czyjeś przepisy. Chyba, że są tak genialne, że boję się je stracić. Tak jest z tym przepisem z bloga Liski. Jak zwykle zmodyfikowałam pod swój gust.

Te na zdjęciu były na kolację. Poniżej moja wersja przepisu Liski (bez proszku do pieczenia).

PLACUSZKI SEROWE Z CYTRYNOWĄ NUTĄ

150 g twarogu śmietankowego
100 g serka waniliowego (używam tylko ROLMLECZ - najbardziej przypomina serek homogenizowany z dzieciństwa)
1 jajko
20 g cukru (1 łyżka)
skórka z całej dużej cytryny
60 g mąki
3 łyżki mleka (jeśli masa jest za gęsta żeby ją zmiksować - zależy od gęstości twarogu)

Wszystkie składniki  zmiksowałam rozdrabniaczem na gładką masę.
Patelnie nasmarowałam olejem rośłinnym i łyżką nakładałam okrągłe porcje. Smażyłam na średnim grzaniu płyty. Kolejne porcje smażyłam zupełnie bez tłuszczu. Przekładam na drugą stronę kiedy się zarumienią. Podaję z malinami i borówkami.
Uzależniające z powodu cytrynowego smaku. 




July 19, 2011

WŁOSKIE WAKACJE - CZ. 3 BOLOGNA, MODENA, FORLI


Lato nawet ulewne rozleniwia. Stąd ostatnia relacja z majowej włoskiej podróży dopiero dzisiaj.

Przystanek BOLOGNA:
Miasto zupełnie od niechcenia, a nawet bardzo zupełnie. Każda ulica pod Arkadami, więc dobre na słotę...

Nam trafił się upał... z przyjemnością. Szwędając się pustymi ulicami, w niedzielę, zastanawiałyśmy się gdzie są Bolończycy... Te pytania zadawałyśmy sobie w kolejnych kafejkach.

Trafiłyśmy nawet na taką, gdzie kanapki miały rozmiar idealny dla mojej towarzyszki podróży.

Nieopodal... odnalazłyśmy brakujących mieszkańców. Wszyscy polegiwali, mniej lub bardziej, w Giardini Margherita. W Bolonii najmilszym odkryciem była mała knajpka Pane e Vino, gdzie serwują niemałe deski w różnych konfiguracjach z szynką San Daniele. Bardzo polecam. Ceny umiarkowane, porcje akurat, jakość bardzo dobra.
Dzień później Modena... Balsamico u stóp, jeden z najlepszych szefów kuchni niedaleko, miejscowy jednak nam mówi, że to dla bogatych turystów z Nowego Jorku...


Może następnym razem. Idziemy spory kawał do nieturystycznej dzielnicy, gdzie trafiamy do polecanej winiarni Caffe Moreali.  Podają świetne vitello tonato.
Pijemy najgorszą herbatę w dworcowym barze (pierwszy odwołany pociąg w naszej włoskiej przygodzie), wracamy do Bolonii objechać rowerem ulubione arkady.
Kolejny dzień: Forli... Lunch przed odlotem... Caffe dei Corsi. Miejsce w samym centrum, bardzo godne polecenia, poza deserem... Reszta rewelacyjna np. nalesnik z ricotta, szparagami na parze w sosie z dyni.

W Warszawie, 3 maja, deszcz ze śniegiem...


A po wakacjach kolejna okazja do poznania mniej "objechanych" Włoch czyli Piemont i kolejne foto-eno-kulinaria z Leszkiem Szurkowskim i Akademią Nikona, a które zapraszam niezmiennie.
A kilka wspomnień z poprzednich w Umbrii pod tymi linkami:

Umbria cz.1
Umbria cz. 2

O samym Piemoncie pisała kiedyś Liska.

July 18, 2011

Kurki domowe już w Warszawie

Kiedyś pisałam o ulubionym paryskim sklepie z wyposażeniem dla romantycznych kurek domowych. Dobra wiadomość: Comptoir de famille pod nazwą COQLILA już w Warszawie, w Wilanowie, na ul. Lentza 10. Najlepsza wiadomość jest taka, że można zamawiać internetowo.

Trzymam kciuki za przedsięwzięcie czyli bonne chance!

June 23, 2011

LEMONIADA IMBIROWA Z MELISĄ

Bez zbędnego wstępu.
Z 1 litrem w dzbanku, można zatarasować balkon na pół dnia.

 LEMONIADA IMBIROWA Z MELISĄ
100 g cukru trzcinowego
250ml wrzątku
750 ml schłodzonej niegazowanej wody źródlanej
10 g świeżego utartego drobno imbiru
4 gałązki melisy
sok z 1/2 cytryny
sok z 1 limonki 
plastry limonki 


• cukier zalałam wrzątkiem i poczekałam aż się rozpuści
• w litrowym dzbanku: utarty imbir, sok z limonki i cytryny
• ciepły syrop cukrowy wlałam do dzbanka
• uzupełniłam zimną wodą i lodem
• dodałam gałązki melisy i plastry limonki

I basta...  

June 21, 2011

SZPARAGI, JAPOŃSKI MAKARON I POMARAŃCZOWO-ESTRAGONOWY SOS

Przeszukałam tony książek i blogów, bez skutku i inspiracji... Przy szparagach
większość powtarza sprawdzone składniki: jajko, parmezan, szynkę parmeńską. To na pewno pyszne, ale po klasycznej tarcie chciałam zaszaleć. To był odważny eksperyment, ale podobno udany.

SZPARAGI, JAPOŃSKI MAKARON I POMARAŃCZOWO-ESTRAGONOWY SOS
200 g japońskiego makaronu zielonego
tarty parmezan lub peccorino 
pęczek zielonych szparagów
SOS: 
20 g masła
200 ml wytrawnego białego wina
150 ml rosołu (nawet najlepszy z kostki się nie nada... :) 
150 ml śmietanki 18%
łyżka soku z cytryny + skórka z 1/2 cytryny
sok i skórka z 1/3 pomarańczy
sól
mała cebula cukrowa
duża garść świeżego estragonu 

• cebulkę poddusić na maśle, 
• gdy będzie miekkawa zalać winem, bulionem, sokami i skórką z owoców  
• na dość mocnym grzaniu zredukować płyn o połowę
• dodać powoli śmietankę, estragon i lekko poddusić
• szparagi: oderwać końcówki "na wyczucie", pokroić łodygi w ok. 3 cm kawałki, zostawiają dużo dłuższe kawałki z główką, ugotować na parze (na chrupko)
• makaron ugotować (ok. 3 minut), odcedzić
• wrzucić do sosu, szybko wymieszać i wyłożyć na talerze
• przystroić szparagami i serem

June 20, 2011

TARTA SZPARAGI KOZI SER

Sezon szparagowy zaczął się dla mnie bardzo interesującym spotkaniem organizowanym przez firmę  Miele z Tessą Capponi-Borawską, która opowiedziała o szparagach w taki sposób, że powinna o nich napisać książkę. Potem było risotto ze szparagami i dalsze opowieści.
Rzadko sięgam po szparagi, bo nigdy nie miałam na nie pomysłu. Zainspirowana szparagowym spotkaniem w dobrym towarzystwie, zaczęłam od klasycznego połączenia. Awangarda wkrótce...

TARTA Z KOZIM SEREM I SZPARAGAMI
• 1 opakowanie ciasta francuskiego (użyłam Blikle - szkoda tylko że nie jest okrągłe)
• 1 żółtko, 1 jajko
• 150 ml śmietanki 18%
• pęczek zielonych szparagów
• kilka pomidorów koktajlowych
• 200 g dojrzewającego sera koziego
• sól
• garść estragonu (liście)


Ciasto ułożyłam w okrągłej foremce razem z pergaminem, w który było zwinięte. Podpiekłam w 190 stopniach przez chwilę. Jajka roztrzepałam ze śmietanką. Na ciasto ułożyłam połowę szparagów (wcześniej lekko ugotowanych na parze*), ser kozi w kawałkach, zalałam mieszanką jajek, śmietany, soli i estragonu, wierzch udekorowałam kilkoma szparagami i pomidorkami (skórą do dołu). Całość piekłam ok. 25 minut na termoobiegu w temperaturze 190 stopni (aż farsz powiększy swoją objętość i lekko się zarumieni). 


Drugą połowę szparagów ugotowanych na chrupko na parze podałam obok tarty z odrobiną oliwy. 

* od gospodyni szparagowego spotkania nauczyłam się banalnej rzeczy, ale jak przydatnej: szparagów zielonych nie obieramy, a końcówki odłamujemy na wyczucie, a nie obcinamy... DZIAŁA!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popular Posts