September 12, 2011

WEEKEND W...

Weekend marzeń, pełen wrażeń... O poziomie relaksu świadczy mało wyrafinowany rym częstochowski.. cdn...

September 5, 2011

KüchenLaden - BERN dla kucharzy

Nawet w takim mieście jak Bern, nie mając żadnych wskazówek trafiłam na 3 sklepy dla maniaków kulinarnych. Jeden z nich wyjątkowo godny polecenia, bo zaspokoi potrzeby nawet profesjonalnych kucharzy: KüchenLaden
Przyzwyczajona do paryskiego fukania: "fff chce Pani zrobić jedno zdjęcie czy zdjęcia?!!!":) jest mi miło, że na to samo pytanie o możliwość fotografowania, właścicielka przyjmuje mnie jeszcze serdeczniej, z wielkim uśmiechem i dumą lokalnej patriotki prosi: "tylko proszę napisać, że to w Bern..." 
KüchenLaden
Cornelia Minder-Stingelin
Postgasse 53/Gerechtigkeitsgasse 60
3011 Bern 

Szwajcaria
Telefon +41 31 311 22 79







August 12, 2011

BERN - miła niespodzianka

Po ponad 2 tygodniach w górskiej twierdzy szwajcarskiej, przyszło nieoczekiwane zadanie w Bern. Z niewyjaśnionych przyczyn, miasto nigdy nie było na mojej liście miejsc pożądanych podróżniczo. 

I tu niespodzianka. Bern to nie tylko zapierające dech w piersiach stare miasto, sporych rozmiarów, świetnie zachowane, bezpretensjonalne, normalne a jednocześnie niezwykłe architektonicznie. 


Stare miasto żyje i nie jest cepelią turystyczną. Sama starówka wpisana na Listę światowego Dziedzictwa UNESCO. Raj dla miłośników arkad (6 kilometrów). Może to nie Bologna, ale... 


Mnie najbardziej zachwyciło położenie miasta, nad szmaragdową rzeką Aare. 

Malownicze dachy domków, można oglądać z wyżej położonej starówki. 

Dodatkowo naprawdę piękne fasady domów z koronkowymi elementami drewnianymi, podobne do rybich łusek i dachy, dachy, dachy...


I jeszcze jedno kuriozum, wzdłuż ulic, masa włazów do piwnic, pod kątem... jak przed wiekami.




W Bern urodził się Paul Klee i tutaj  znajduję się spora kolekcja jego obrazów oraz muzeum zaprojektowane przez włoskiego architekta Renzo Piano.

August 1, 2011

Placuszki serowe z cytrynową nutą

Rzadko wrzucam na bloga czyjeś przepisy. Chyba, że są tak genialne, że boję się je stracić. Tak jest z tym przepisem z bloga Liski. Jak zwykle zmodyfikowałam pod swój gust.

Te na zdjęciu były na kolację. Poniżej moja wersja przepisu Liski (bez proszku do pieczenia).

PLACUSZKI SEROWE Z CYTRYNOWĄ NUTĄ

150 g twarogu śmietankowego
100 g serka waniliowego (używam tylko ROLMLECZ - najbardziej przypomina serek homogenizowany z dzieciństwa)
1 jajko
20 g cukru (1 łyżka)
skórka z całej dużej cytryny
60 g mąki
3 łyżki mleka (jeśli masa jest za gęsta żeby ją zmiksować - zależy od gęstości twarogu)

Wszystkie składniki  zmiksowałam rozdrabniaczem na gładką masę.
Patelnie nasmarowałam olejem rośłinnym i łyżką nakładałam okrągłe porcje. Smażyłam na średnim grzaniu płyty. Kolejne porcje smażyłam zupełnie bez tłuszczu. Przekładam na drugą stronę kiedy się zarumienią. Podaję z malinami i borówkami.
Uzależniające z powodu cytrynowego smaku. 




July 19, 2011

WŁOSKIE WAKACJE - CZ. 3 BOLOGNA, MODENA, FORLI


Lato nawet ulewne rozleniwia. Stąd ostatnia relacja z majowej włoskiej podróży dopiero dzisiaj.

Przystanek BOLOGNA:
Miasto zupełnie od niechcenia, a nawet bardzo zupełnie. Każda ulica pod Arkadami, więc dobre na słotę...

Nam trafił się upał... z przyjemnością. Szwędając się pustymi ulicami, w niedzielę, zastanawiałyśmy się gdzie są Bolończycy... Te pytania zadawałyśmy sobie w kolejnych kafejkach.

Trafiłyśmy nawet na taką, gdzie kanapki miały rozmiar idealny dla mojej towarzyszki podróży.

Nieopodal... odnalazłyśmy brakujących mieszkańców. Wszyscy polegiwali, mniej lub bardziej, w Giardini Margherita. W Bolonii najmilszym odkryciem była mała knajpka Pane e Vino, gdzie serwują niemałe deski w różnych konfiguracjach z szynką San Daniele. Bardzo polecam. Ceny umiarkowane, porcje akurat, jakość bardzo dobra.
Dzień później Modena... Balsamico u stóp, jeden z najlepszych szefów kuchni niedaleko, miejscowy jednak nam mówi, że to dla bogatych turystów z Nowego Jorku...


Może następnym razem. Idziemy spory kawał do nieturystycznej dzielnicy, gdzie trafiamy do polecanej winiarni Caffe Moreali.  Podają świetne vitello tonato.
Pijemy najgorszą herbatę w dworcowym barze (pierwszy odwołany pociąg w naszej włoskiej przygodzie), wracamy do Bolonii objechać rowerem ulubione arkady.
Kolejny dzień: Forli... Lunch przed odlotem... Caffe dei Corsi. Miejsce w samym centrum, bardzo godne polecenia, poza deserem... Reszta rewelacyjna np. nalesnik z ricotta, szparagami na parze w sosie z dyni.

W Warszawie, 3 maja, deszcz ze śniegiem...


A po wakacjach kolejna okazja do poznania mniej "objechanych" Włoch czyli Piemont i kolejne foto-eno-kulinaria z Leszkiem Szurkowskim i Akademią Nikona, a które zapraszam niezmiennie.
A kilka wspomnień z poprzednich w Umbrii pod tymi linkami:

Umbria cz.1
Umbria cz. 2

O samym Piemoncie pisała kiedyś Liska.

July 18, 2011

Kurki domowe już w Warszawie

Kiedyś pisałam o ulubionym paryskim sklepie z wyposażeniem dla romantycznych kurek domowych. Dobra wiadomość: Comptoir de famille pod nazwą COQLILA już w Warszawie, w Wilanowie, na ul. Lentza 10. Najlepsza wiadomość jest taka, że można zamawiać internetowo.

Trzymam kciuki za przedsięwzięcie czyli bonne chance!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popular Posts