June 8, 2011

SIELAWA KOLENDRA BELLA MAMAŁYGA

Zamiast naszyjnika przywiózł wędzoną sielawę i całego węgorza... Gości za mało żeby przerobić całą dostawę... Szybka akcja mamałyga.

LEKKA PASTA Z WĘDZONEJ SIELAWY ZE ŚWIEŻĄ KOLENDRĄ
250g wędzonej sielawy (bez skóry i ości)
2 łyżki jogurtu greckiego
sok z połowy limonki
3 DUŻE łyżki posiekanej kolendry

zmiksowałam malakserem i gotowe.

Może z Włoch przywiezie kiedyś trufle...

June 3, 2011

VENEZIA

Wenecja jest znośna jedynie na początku i na koniec sezonu, a najlepiej zupełnie poza nim... Moja najpiękniejsza podróż do Wenecji była w marcu, 2 dni po karnawale; jeszcze zbyt zimno na turystów, a już po karnawałowych maskach weneckich wśród ludzi przebranych za postaci Disneya. To było kilka lat temu, pusto, piękne światło... Pamiętam też Wenecję w ostatnią sobotę karnawału, miałam 20 lat i zaczynałam fotograficzną przygodę. Oprócz tłumu, wilgoć od stóp (wpadłam po kolana do kanału razem z aparatem na statywie).

Tym razem Wenecja była planowana z dnia na dzień, pociągiem, z jednym noclegiem, bo blisko, bo jak można nie wstąpić. I było CIUDOWNIE. To był 4 dzień naszej podróży i włoski akcent całkowicie zdominował język ojczysty. Rozumiałyśmy się jedynie nawzajem, Włosi myśleli, że mówimy tajemniczym dialektem a Polacy, że nam ostro odbiło. Na szczęście to odbicie towarzyszy nam czasem do dziś, choć wróciłyśmy z Włoch dokładnie miesiąc temu.

Jest prosty sposób, aby Wenecja była bardzo przyjemna:
omijać San Marco, Rialto, Accademia... skręcać dokładnie w odwrotną uliczkę niż tłumy turystów. Okazuje się, że Wenecja jest pusta, bo turyści poruszają się w porywach 3 głównymi trasami.

Kulinarnie miasto jest ryzykowne, choć najlepiej żywić się prosciutto San Daniele, serem i winem. My skorzystałyśmy z polecenia koleżanki z Italianissimy i choć tanio nie było, bo coperto, servizio i srizio... było warto. Miejsce jest niedaleko Rialto, na placyku obok sporo ludzi, a w Circolo La Buona Forchetta siedzi tylko właścicielka i rozgadane starsze panie pijące prosecco. Prosecco według I było rewelacyjne, moje czerwone wino na kieliszki również... Talerz grilowanych owoców morza i ryb prosty, świeży i z duszą... potem zrozumiałam dlaczego.

Po rybach nie mogłam sobie darować, że nie wzięłam spaghetti alle vongole (czyli spagetti z przegrzebkami) i spytałam czy mogę pół porcji i o zgrozo primo po secondo... No problemo oczIwiście (włoski akcent obowiązkowy) :) Było najlepsze jakie jadłam, a tajemnica duszy ujawniła się przy podaniu talerza makaronu. Danie przyniósł mi kucharz, pan w średnim wieku o ciepłych oczach i CIUDOWNYM uśmiechu. Brzmi jak opowieść z taniej beletrystyki, ale na szczęście prawdziwych wrażeń nie da się opisać słowem i dzięki temu trzeba wracać, żeby przeżyć raz jeszcze i nie zapomnieć. Rozczarowaniem był jedynie deser, choć ładnie wyszedł... na zdjęciu.

Drugie magiczne miejsce, które odkryłam dzięki towarzyszowi podróży lata temu, a on jeszcze dawniej... to ENOTECA CANTINONE "Gia Schiavi" Dorsoduro - 992 Fondamenta San Trovaso. Bardzo blisko Accademia, winiarnia i kilka małych kanapek, niestety dotarli już tam turyści amerykańscy przekrzykujący nawet włoski gwar.

Zawsze piję tam fragolino bianco... to taki słodki "muscat" z winogron odmiany fragolino, które smakują jak truskawki :) Można kupić na butelki, ale trzeba o nim wiedzieć.

Jeśli poprosimy, starszy Pan, przyniesie z zaplecza, naklei malutką etykietę... Nic więcej, ale miejsce obowiązkowe, nawet 2 razy dziennie.


O kawie pisać nie umiem, bo nie piję. Według I niezła była ta i tu:
I jeszcze BURANO. Nie mylić z Murano... To już nie restauracja a wyspa; pusta i kolorowa. Pojechałyśmy vaporetto, bardzo długo, ale warto było. 3 miejscowych, 23 stopnie o 21.00, feria kolorów. To miejsce polecam właśnie nocą. Nie przyjeżdża tam wtedy nikt poza miejscowymi...

Potem vaporetto na Fondamenta Nuove i nocny spacer do hotelu, po drodze grappa di moscato.

Pociąg polecam, tym bardziej do Wenecji. Choćby dla widoków...


Następna stacja Bolonia...

May 11, 2011

WŁOSKIE WAKACJE - RAVENNA - RIMINI



Wspólne wyjazdy, choć często planowane, nigdy nam nie wychodziły: albo ja nie mogłam planować z dużym wyprzedzeniem, albo I miała zawodowy "pożar w burdelu"...

Tym razem się udało, spontanicznie w kierunku włoskim... po słońce, po zapach morza, po bose nogi na piasku, szynkę San Daniele, dobre wino i po "nikt od nas niczego nie chce i nie oczekuje".

Odkryłyśmy zupełnie inną Italię, jak mówi I: "od niechcenia". W dodatku pociągiem... najdroższy bilet Ravenna - Wenecja:10 Euro. To zupełnie inna jakość podróżowania i z pewnością do powtórki.

PRZYSTANEK PIERWSZY – RAVENNA:
Miasto w sam raz, ładna starówka, idealna na jeden dzień szwędania.  Mozaiki z początku pierwszego tysiąclecia zrobiły na mnie chyba największe wrażenie ze wszystkich motywów sakralnych jakie widziałam.
 
Rozczarowująca hala targowa, a raczej jej zawartość. Pierwsza kolacja najprostsza: dobre wino dobrze wybrane przez Pana z Botega del Vino, prosciutto San Daniele, peccorino, chleb, rukola, pomidory pieczone... Que bella Italia!

RIMINI:
Rimini ma raczej słabe recenzje i wyobrażam sobie jak okropne musi być latem. Spragnione morza i przestrzeni, zaryzykowałyśmy popołudniowy wypad... I o dziwo:
• Rimini poza sezonem ma piękną szeroką piaszczystą plaże bez śladu parasoli i leżaków = gwarancja świetnego spaceru.
• okolice plaży są jak opuszczony plan filmowy z lat 70tych, bynajmniej nie z filmów Felliniego... Sceneria przeraża, ale wciąga. Samo zaplecze plaży jest niezłą inspiracją fotograficzną.



• jeśli wyjdziemy z plaży bramką nr 29 możemy dojść do naprawdę niezłej starówki parkową promenadą.

Po przejściu starego miasta dochodzimy do cudnej dzielnicy Felliniego (małe kolorowe ciągi domków, ciekawe kefejki i tawerny).



Padnięte po sporej dawce tlenu, usiadłyśmy w zupełnie lokalnej knajpce L'Angolo Divino, wypiłyśmy po lampce wina wybranej przez Arturo, zjadłyśmy najlepszą bruschettę i ledwo doszłyśmy do dworca...

Następnego dnia: Ferrara czy Wenecja...?

April 26, 2011

TARGI KSIĄŻKI, DUCASSE I WŁOSKIE WAKACJE

Bodźców do pisania brak, targi książki kucharskiej w Paryżu dawno przeminęły. Kompletna recenzja była na blogu Liski. Wrażenia mieszane: fajne miejsce, zalew książek przeciętnych, wyniki konkursu na najpiękniejszą książkę zupełnie kuriozalne (np. zimna książka niemiecka wygrała z Tartine Bread...) ale warto było dla jednej książki:

Za ciężka żeby ją przywieźć, szczególnie po 10 tygodniach pobytu z jedną walizką. Na szczęście mój łącznik paryski dotaszczył pozycję przed świętami i nie mogę się nią nacieszyć. Gorąco polecam dla miłośników paryskiego klimatu kulinarnego i wizualnego. Rewelacyjne fotografie. Książkę można przekartkować wirtualnie na stronie wydawnictwa Ducasse'a.

A święta błogie i bez przesady ;) i poświętach: 



A teraz czas na włoskie wakacje... Bologna, Modena... Chętnie posłucham gdzie i co warto...

March 3, 2011

Targi Książki Kucharskiej Paryż 3-6 marca 2011 - Paris Cookbook Fair

3-6 marca w Paryżu odbędą się kolejne Targi Książki Kucharskiej.
Większość informacji jest na tej stronie:
COOKBOOK FAIR

Targi odbędą się w:
Le CentQuatre 104,
rue d'Aubervilliers et 5, rue Curial
Paris 75019

w godzinach:

9h30-18h30
dni 5 i 6 marca otwarte dla publiczności:
wstęp 8 Euro
Relacja wkrótce

February 13, 2011

Śniadanie w P - czyli wspomnień czar

Mało czasu, dużo pracy, nie chce mi się pisać ale la vie est belle... Weekendy w P. są najlepsze. Byle w dobrym towarzystwie.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popular Posts